Kossakowska: Zbieracz burz, tom I - recenzja

Michał Wolski
Maja Lidia Kossakowska przebojem wdarła się na polskie salony literatury fantastycznej. Debiutancki zbiór opowiadań „Obrońcy królestwa” stanowił nową wartość. Dobre tempo, nietypowa tematyka (głównymi bohaterami były anioły), poczucie humoru to wyznaczniki stylu pisarki. Kontynuacją cyklu anielskiego była wyśmienita powieść „Siewca wiatru”, która ugruntowała pozycję Kossakowskiej w gronie twórców s-f.

Po kilku latach przerwy od tematyki poruszanej w wyżej wymienionych utworach autorka wraca do bohaterów swoich najpopularniejszych dzieł. Pierwszy tom „Zbieracza burz”, który ukazał się w połowie lutego bieżącego roku jest kontynuacją wydarzeń opisanych w „Siewcy wiatru”. Akcja powieści zaczyna się od przysłowiowego trzęsienia ziemi. Daimon Frey, Abaddon, Anioł Zagłady usłyszał głos Pana, który nakazuje mu zniszczyć Ziemię. Konsekwencją tego czynu ma być nadejście Dni Ostatecznych. Daimon jest przekonany, że usłyszał rozkaz Boga, natomiast pozostali archaniołowie, szczególnie Gabriel i Michał, mają co do tego wielkie wątpliwości. Rozpoczyna się gra o wysoką stawkę, od wyniku zależy los ludzi, jak i samego Królestwa.

Powieść Kossakowskiej czyta się dobrze, czytelnik z uśmiechem na ustach wita znanych i lubianych bohaterów. Język autorki powoduje, że lektura jest przyjemna. Pojawia się jednak kilka problemów. Po lekturze „Zbieracza burz”, w chwili gdy odkładamy książkę na półkę zapominamy o tym, co przeczytaliśmy. Powieść nie powoduje już takich emocji jak „Siewca wiatru” czy opowiadania z tomu „Żarna niebios”. Wydarzenia snują się dość leniwie, wydaje mi się, że można było skondensować akcję niniejszego tomu do około 220 stron bez żadnej szkody dla przedstawianych wydarzeń. Oszalały Daimon Frey budzi raczej politowanie, a intryga polityczna snuta przez Gabriela jest kopią zachowań z poprzedniej powieści anielskiej. Dostajemy produkt na zasadzie „Podobają się wam melodie, które już słyszeliście? Dostaniecie więc kolejną”. Biegłość pisarska Kossakowskiej tuszuje ewidentne braki fabularne powieści. Drażniące jest rozbuchanie treści do dwóch tomów, bo biorąc pod uwagę to, co napisałem powyżej, podejrzewam, że 2 tomy po 350 stron można by ograniczyć do jednotomowej powieści o objętości około 450 stron. Może piszę te słowa na wyrost, gdyż mamy do czynienia tylko z pierwszym tomem, ale przewiduję na podstawie kilku tysięcy przeczytanych w swym życiu książek. Wadą „Zbieracza burz” jest też znikome dawkowanie humoru, który rozjaśniał mroczniejsze fragmenty „Siewcy wiatru”.

Wydarzenia snują się dość leniwie, wydaje mi się, że można było skondensować akcję niniejszego tomu do około 220 stron bez żadnej szkody dla przedstawianych wydarzeń. Oszalały Daimon Frey budzi raczej politowanie, a intryga polityczna snuta przez Gabriela jest kopią zachowań z poprzedniej powieści anielskiej.

Świat przedstawiony przez pisarkę również nie jest już zaskoczeniem. Komplementarny świat dokładnie opisany w „Siewcy wiatru” i wcześniejszych opowiadaniach potrafił zauroczyć. Teraz Kossakowska wnosi niewiele nowych elementów. Dostajemy po prostu kopię poprzedniej powieści, a jak dobrze wiemy, kopie nie dorównują oryginałowi. To, co w poprzedniej powieści było atutem, czyli wykorzystanie jako źródeł do opisu życia aniołów nie tylko Biblii, ale też bogatej literatury apokryficznej i wyobraźni autorki, dziś jest już tylko powtórzeniem.

Reasumując, muszę stwierdzić, że Kossakowska przechodzi kryzys. Już „Ruda sfora” była utworem pękniętym. Świetny początek zakończony dość przewidywalnym zakończeniem. Czterotomowa seria „Upiór południa” była nijaką, moim zdaniem, wycieczką w regiony horroru, nie dorastającą do pięt tomowi „Księga jesiennych demonów” Jarosława Grzędowicza (prywatnie męża autorki). Pierwszy tom „Zbieracza burz” to solidne rzemiosło. Sprawnie napisana technicznie książka, która jednak nie jest w stanie zagościć na dłużej w sercu czytelnika. Zastanawiam się też nad jednym. Mimo, że „Zbieracza burz” można czytać w oderwaniu od poprzednich pozycji z cyklu anielskiego stanowi on kontynuację tegoż. Tylko, że na tle zarówno opowiadań, jak i „Siewcy wiatru” nowa powieść Kossakowskiej wypada dość blado. Czytelnikom nie znającym dokonań autorki polecam sięgnięcie po inne jej dzieła, przede wszystkim „Siewcę wiatru” i bardzo dobry postapokaliptyczny „Zakon Krańca Świata”. Miłośnicy talentu pisarki i tak sięgną po jej najnowszą powieść. Nie będzie to jednak spełnienie polegającego na sięgnięcia literackiego Raju.

A może drugi to zmieni ocenę całości? Mam nadzieję, że tak się stanie.

Maja Lidia Kossakowska
Zbieracz burz, tom 1
data wydania: luty 2010
ISBN-13: 978-83-7574-170-4
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 352

Michał Wolski

Napisz komentarz

Pola wymagane oznaczone są *.


Miks
Posts: 3
Comment
Re:
Reply #3 on : Sun April 25, 2010, 21:38:59
Ciekawa recenzja. Jestem na świeżo po lekturze "Zbieracza", i przyznaję, że wywarł na mnie dużo lepsze wrażenie niż na autorze tego artykułu. Nie znam całej twórczości M.L. Kossakowskiej, mam za sobą lekturę Rudej Sfory, Siewcy Wiatru, Zbieracza Burz i Obrońców Królestwa. Zgadzam się, że niewiele w najnowszym tomie innowacji treściowych czy stylistycznych, ale trzeba pamiętać, że jeśli "Zbieracz..." został pomyślany jako kontynuacja "Siewcy..." to siłą rzeczy musi być osadzony w tej samej konwencji. W moich oczach najnowsza powieść Kossakowskiej ma za to jeden bardzo znaczący atut, o którym nie ma mowy w artykule - mianowicie poziom refleksji nad życiem człowieka (filozoficznej? teologicznej?) i nad mechanizmami funkcjonowania w społeczeństwie. Kossakowska jak zawsze stawia (nie wprost) wiele pytań i zachowuje daleko idącą ostrożność w sugerowaniu jakichkolwiek odpowiedzi. Sądzę, że refleksja nad kondycją człowieka i świata w "Zbieraczu..." osiągnęła dużo wyższy poziom niż w poprzednich książkach autorki, jest też subtelniejsza i bardziej inspirująca. Poza tym dla mnie osobiście cenny jest gorzki ton tej książki, który pozwala się skonfrontować z własną "ciemną stroną", i to w sposób dodający siły, a nie dobijający.
wabfignaoqr
Posts: 3
Comment
TnfxTafQhPCbRH
Reply #2 on : Thu April 22, 2010, 12:05:43
aLzEid <a href="http://nexucqpglyhx.com/">nexucqpglyhx</a>, [url=http://zgmcptqchdhu.com/]zgmcptqchdhu[/url], [link=http://afjrxuxotjzx.com/]afjrxuxotjzx[/link], http://raqirooqsnst.com/
plutsjx
Posts: 3
Comment
yxhJyeCtaCSxorrM
Reply #1 on : Wed April 21, 2010, 23:30:52
MIly1h <a href="http://ncknlhrmikwt.com/">ncknlhrmikwt</a>, [url=http://uixxcfzpivev.com/]uixxcfzpivev[/url], [link=http://nepodybtfvas.com/]nepodybtfvas[/link], http://mntpefzkmeiq.com/

Michał Wolski

W numerze:

Z życia KoLibra
Aktualności
Temat numeru
Feminizm
Anna Grabińska
Parytety - realny problem czy lewicowa propaganda?
Z dr Moniką Michaliszyn rozmawia Anna Grabińska
W naszej naturze leży dawanie siebie drugim
Rozmowa z Panią Łyżeczką
Polityka
Amerykanie są narodem dłużników
Z Ronem Paulem rozmawia Jacek Spendel z Instytutu Globalizacji
Komentarz dzikiego kapitalisty
Publiczne znaczy złe
Witold Falkowski
Z czapy Kwiatka
Przeciw amnezji
Jaromir Kwiatkowski
Prawo
Parytetem w nierówności
Karol Sala
Kącik teologiczny
Skąd wziął się w Kościele kult Maryi?
Paweł Pomianek
Felietony
Chodzi o dobro iksa!
Igor Belczewski
Kultura i społeczeństwo
Spacer? Tylko w centrum handlowym!
Anna Grabińska

Facebook | Goniec Wolności

Wesprzyj „Gońca”

VWBank Direct 23213000042001020462740001
z dopiskiem: Goniec Wolności

Wydaliśmy książkę!


Czego nie wiesz o obecnym kryzysie? pod red. Dominika Jaskulskiego

Do nabycia w pakiecie ebooków Libenter.pl