Dawno, dawno temu, za siedmioma górami i za siedmioma rzekami żył sobie smok, który terroryzował okolicznych mieszkańców. Z powodu agresywnego działania rzeczonego gada upadła gospodarka, a młodzi rycerze nie mogli pojąć dziewic za żony, gdyż wszystkie niewiasty oddawano pokrytemu łuskami tyranowi, który z lubością oddawał się konsumpcji… W pewnym momencie z nieprzebytych lasów wyłonił się dzielny rycerz trzymający w dłoni miecz noszący miano Gońca Wolności…
Zaraz. To nie tak. Wróć. To była zupełnie inna bajka. Choć, biorąc pod uwagę kwestie metaforyczne…
Początki „Gońca” nikną w pomroce dziejów. A tak już zupełnie na poważnie… Na początku, mniej więcej w roku 2005 Piotr Dreher i Karolina Przesmycka, członkowie lubelskiego KoLibra wpadli na pomysł założenia oddziałowego biuletynu. Od pomysłu do realizacji jeden krok. Wyszło kilka numerów. Zawierały one głownie teksty lubelskich KoLibrantów. Pisano o doraźnych problemach naszego miasta, pojawiała się też poważniejsza publicystyka ideowa. Niestety po kilku numerach, na skutek problemów organizacyjno-ludzkich pismo umarło śmiercią naturalną.
Na początku roku 2007 Stefan Sękowski, ówczesny prezes Oddziału Lublin zaproponował mi reaktywację Gońca. Po długich dyskusjach ustaliliśmy, jaki kształt miało przyjąć odradzające się pismo. Najważniejszą propozycją Stefana był temat numeru, artykuł (lub kilka artykułów) wiodący na konkretny, ważki temat. Pierwszy numer po objęciu przeze mnie funkcji redaktora naczelnego ukazał się w marcu 2009 roku. Tematem numeru była lustracja w Kościele, temat istotny, dyskutowany i, jak się okazało, po latach nadal aktualny. Jako ciekawostkę podam, że w numerze tym zamieściliśmy teksty znanych publicystów Rafała Ziemkiewicza i Stanisława Michalkiewicza, którzy przyjaznym okiem spojrzeli na naszą inicjatywę.
Później sytuacja zaczęła się rozwijać. Decyzją Rady Krajowej Stowarzyszenia „Goniec Wolności” stał się pismem całego KoLibra. Numer czerwcowy 2007, pierwszy „ogólnopolski” zawierał też istotną nowość. Stworzyłem nową, wydaje mi się, że o wiele bardziej estetyczną szatę graficzną. Kolejne sukcesy to w miarę regularne ukazywanie się kolejnych numerów (z przerwą wakacyjną), rozwinięcie współpracy z Instytutem Misesa (dostarczali teksty na tematy ekonomiczne) oraz portalem prawica.net (publikacja wybranych artykułów z „Gońca” na stronie portalu oraz link do numerów czasopisma zamieszczony w spisie stron polecanych). Ważne, przynajmniej dla mnie, były też dyskusje KoLibrantów na temat niektórych artykułów oraz rosnące zainteresowanie „Gońcem”.
Dużym sukcesem było dołączenie do skromnego gońcowego teamu Pawła Pomianka, obecnego (od stycznia 2009) redaktora naczelnego czasopisma. Paweł to tytan pracy i sumienny współpracownik. Zaproponował rubrykę nazwaną „Kącikiem teologicznym”, gdzie regularnie zaczęły się ukazywać jego teksty dotyczące kwestii związanych z Kościołem. Poza tym objął stanowisko głównego korektora, a jego pracę określić można wręcz jako tytaniczną. Mało kto, czytając pismo, pamięta o godzinach pracy, ludzi, którzy fizycznie tworzyli pismo. Korekta, którą wykonywał Paweł to kawał ciężkiej pracy. To dzięki niemu. Jeżeli już mówimy o niewidocznych bohaterach, to chciałbym wspomnieć kilka słów o sobie. Mam nadzieję, że nie zabrzmi to nieskromnie, ale jest tożsame z tym, co robił Paweł. Gdy byłem redaktorem naczelnym do moich obowiązków należał też skład pisma, czyli zamiana kilkunastu tekstów w to, co przypomina czasopismo. Rozkład, grafika, ułożenie numeru. To wielogodzinna praca wymagająca skupienia. Czasem dochodziłem do wniosku, że łatwiej jest napisać kilka wielostronicowych artykułów, niż złożyć jeden numer czasopisma. Warto pamiętać o osobach, które stanowią tło, nie są postaciami pierwszoplanowymi, jak autorzy artykułów, bo bez nich nie byłoby „Gońca”.
Pod koniec roku 2008 doszedłem do wniosku, że czas oddać „Gońca” w ręce młodych ludzi. Aktywnych, z nowymi, świeżymi pomysłami. Zaproponowałem by „posadę” redaktora naczelnego objął wspomniany już powyżej Paweł Pomianek. Muszę przyznać, że był to wielce udany wybór. Paweł w krótkim czasie dokonał wiele dobrego. Nasze KoLibrowe pismo pod jego komendą rozwija się z numeru na numer. Tak trzymać!
Mam nadzieję, że „Goniec Wolności”, który powstał jako skromny projekt lubelskich KoLibrantów przekształci się z czasem w ważne opiniotwórcze czasopismo młodych środowisk konserwatywno-liberalnych.
Michał Wolski (redaktor naczelny „Gońca Wolności” w latach 2007–2008)