Politycy się o nas przecież troszczą…
Przypuszczam, że premier chciał tym zdaniem przekazać nieco inną myśl, ale tak się złożyło, że zapewne przez przypadek, zupełnie wyjątkowo powiedział chyba po prostu prawdę. Ludzie są na końcu listy priorytetów polityków rządzących naszą ojczyzną. Nie jest to, rzecz jasna, nic nowego, bo powiedzmy sobie szczerze, każdy, kto obserwuje życie publiczne w Polsce, musi zdawać sobie z tego sprawę. Rządzą nami „zawodowi” politycy, ludzie dla których bycie politykiem jest niczym innym, jak źródłem dochodów (legalnych, ale pewnie czasem nie tylko) oraz zaszczytów. Dla nich nie jest ważne, co dzieje się w kraju, jak żyją ludzie i czy w ogóle mają za co żyć. Dla nich ważne jest tylko to, żeby zostać wybranym na kolejną kadencję i móc dalej prowadzić miłe, wolne od trosk życie na koszt podatnika.
Dlaczego ktoś zostaje politykiem?
Jest to pytanie, na które trzeba sobie odpowiedzieć przed oddaniem głosu w wyborach (a nie zapominajmy, że rok 2010 jest rokiem wyborów). Odpowiedź pożądana brzmieć winna: „ponieważ wyznaje jakąś Ideę oraz ma wizję i wierzy, że dzięki temu zrobi z Polski kraj mlekiem i miodem płynący”. Ale, z całym należnym szacunkiem, jaką ma wizję, w jaką ideę wierzy na przykład zwycięzca Big Brothera? Nie wiem, ale moim zdaniem tylko w taką, że fajnie być posłem.
Patrząc na to, co wyczyniają politycy, czy to na szczeblu lokalnym, czy centralnym, trudno oprzeć się wrażeniu, że zostali politykami poniekąd tylko dlatego, że nie bardzo wiedzieli co innego, równie dochodowego i prestiżowego, mogliby w życiu robić, jak inaczej mogliby równie wygodnie żyć, nie martwiąc się, że za granie w piłkę w godzinach pracy ktoś ich zwolni. No właśnie… a może jednak ktoś powinien ich zwolnić? Tylko niestety jakoś nikt nie chce.
A dziennikarze na to…
Wydawałoby się, że rolą dziennikarzy jest właśnie pilnowanie, by nieudolni politycy dbający przede wszystkim o własny interes zostali czym prędzej zastąpieni takimi, którzy faktycznie chcą zrobić coś dobrego. Ale niestety wcale tak nie jest. Oglądałam taki program, w którym widzowie dzwonią i komentują bieżące wydarzenia polityczne, a czasem po prostu mówią, co mają do powiedzenia na różne tematy. Zadzwonił jakiś pan z Zachodniopomorskiego i skarżył się, że drogi są nieodśnieżane, że nie da się jeździć, i że w ogóle to jest fatalnie i nikt nic z tym nie robi. A co na to odpowiedziała dziennikarka prowadząca program? „A cóż ja mogę na to poradzić?”
Ciężko oczekiwać, by wybiegła ze studia i zaczęła odśnieżać, ale czy do jej zadań nie należy przypadkiem wytykanie politykom błędów i zaniedbań? Nie chodzi o to, aby sama rozwiązała problem, ale o to, żeby mówiła o tym, że po pierwsze jest problem, a po drugie, że rządzący powinni go rozwiązać.
Nie da się ukryć, że władze nie bardzo sobie radzą z konsekwencjami obfitych opadów śniegu oraz silnych mrozów. Zresztą, jakby się dobrze przyjrzeć, to po prostu w ogóle nie bardzo sobie radzą — zarówno na szczeblu lokalnym (przynajmniej w stolicy), jak i centralnym, tyle że jakoś o tym media milczą.
Niestety media w naszym kraju bardzo źle, w moim przekonaniu, wywiązują się z zadań, które przed nimi stoją. Czwarta władza ma w założeniu kontrolować trzy pozostałe, ale u nas się tym nie zajmuje — wynika to chyba po prostu z tego, że u nas nie ma czwartej władzy, czyli niezależnych mediów. Polskie media w przeważającej większości są jak najbardziej zależne, służą realizowaniu partykularnych interesów pewnych grup, nie zaś monitorowaniu działań władz.
Każdy sobie rzepkę skrobie
Nasi politycy zajmują się głównie sobą, podobnie jak nasi dziennikarze. A społeczeństwo? Społeczeństwo także próbuje się samo sobą zająć, tyle że z mizernym skutkiem. I wciąż tylko nie rozumiem jak to jest, że mimo iż tak zwane elity kompletnie się nie sprawdziły, wciąż są uważane za elity. Naprawdę, gdyby ktoś taki pracował w mojej firmie, wyleciałby już dawno. A tu nic. Wszyscy trwają na stanowiskach, zaś najlepiej chyba sytuację podsumować mówiąc po prostu „na wschodzie bez zmian”.
Cóż, pozostaje tylko mieć nadzieję, że ludzie w końcu ockną się i zwolnią tych, których zwolnić należało dawno temu oraz cieszyć się, że jednak czasem politycy myślą o wyborcach, nawet jeśli tylko wtedy, kiedy nie mają nic lepszego do roboty. Zawsze to już coś.
Anna Grabińska
Napisz komentarz
Pola wymagane oznaczone są *.
Posts: 2
Reply #1 on : Thu April 22, 2010, 09:53:53


Posts: 2
Reply #2 on : Thu April 22, 2010, 15:33:46